(+48) 888-838-848 - Optymalizujemy Legalnie Twój Biznes - Pełna Obsługa Twojej Spółki LTD w Polsce i Anglii! Rozwiń Swoją Firmę Dzięki Swataniu Biznesowemu.
Menu

Więcej o mnie …

Cieszę się, że możemy się poznać.
Mam potrzebę podzielenia się z Tobą pewnymi faktami z mojego życia, które głośno krzyczą, że pomimo niepowodzeń, ogromnych przeszkód i trudnego dzieciństwa nadal możesz osiągać nieskończenie wiele w dorosłym życiu.

Każdy człowiek, którego potomność nazwała wielkim, każdy człowiek, któremu powiodło się w życiu, osiągnął wielkość bądź sukces na tyle właśnie, na ile zdołał skupić się na celu i konsekwentnie dążyć w jednym wytyczonym kierunku.
                                                                                                                     Orison Swett Marden

Pomocna będzie w tym wiara, determinacja i bardzo konkretne widzenie tego co chcesz osiągnąć, w którym kierunku pójść. 
Oczywiście nie pomiń najważniejszego - DZIAŁANIA WE WŁAŚCIWYM KIERUNKU.
Jestem jednym z wielu przykładów, że wspaniałe dzieciństwo, odziedziczenie rodzinnej fortuny, nie jest jedynym determinantem sukcesu.

Dzieciństwo pamiętam za dobrze, pomimo tego że skończyło się tuż po rozpoczęciu. Między mną a moim bratem Krzysztofem od dziecka była rywalizacja i zawsze byliśmy skłóceni. 
Jako najstarszy z trójki braci byłem odpowiedzialny za wszystko co się działo na „górze domu”.
Każda rozmowa na ten temat z ojcem zaczynała się od kary cielesnej. Gdy ojciec wpadał do góry jak perszing słysząc kłótnie i bijatyki, byłem pewien, że o własnych siłach szybko nie zejdę na dół. Gdy nie mogłem usiąść na tyłku, ani dotknąć plecami o oparcie krzesła marzyłem o zupełnie innym miejscu wyobrażając sobie jak tam jest. Przeciwstawianie się jedzeniu skutkowało tym, że palec mojego ojca szybko popychał do mojego gardła galaretę, tatara, salceson czy kaszankę. Oddawanie z powrotem nie chroniło mnie przed końcem jedzenia, za karę musiałem po raz drugi zjeść to co raz już zjadłem.

Uciekałem w Sport. Dzięki wytrwałości, uporowi i ciężkiej pracy mogłem spędzać wiele godzin na intensywnym trenowaniu biegania, gier zespołowych, tańca, interesowało mnie wszystko co pozwoliło mi wrócić do domu jak najpóźniej. Podczas wyjazdów ojca w delegację zaczynałem się uśmiechać. Nie jest dziwnym, że czekałem na tą chwilę i była zawsze największą nagrodą.
Wakacje nie były dla mnie czymś wyczekiwanym. Szybko nauczyłem się pracować fizycznie dłużej i ciężej co pozwalało mi na krótsze myślenie o tym co dzisiaj mnie spotka. Gdy chciałem zostać piłkarzem, mogłem iść na trening tylko wtedy gdy wykonałem więcej pracy niż zwykle (kilka rządków szczypioru, rzodkiewki do opielenia więcej, wiaderko porzeczek śliwek na sprzedaż, jabłek, wiśni, czereśni, pokrzyw dla świń, mleczu dla królików, morwy, malin itp). W końcu nim zostałem,  ponieważ po 7 latach tańca towarzyskiego, jako piłkarz z B klasy doszedłem do dobrego poziomu w IV lidze, później testów do III ligi.  

Nowe buty sportowe firmy Active, które myślałem, że zbliżą mnie do moich bardziej zamożnych kolegów dostępne były wtedy gdy zarobiłem na nie sam.
Rower, to było prawdziwe wyzwanie ale w końcu cel ze łzami w oczach został osiągnięty. Pierwsze niepowodzenia w inwestycjach miały miejsce w moim rodzinnym domu.
Moje małe marzenia i cele zostały wykorzystane na stół i krzesła tak bardzo wtedy… niezbędne. 
Od bardzo wczesnych lat uciekałem. Uciekałem z przedszkola, uciekałem na pobliski stadion, w końcu w wieku 16 lat po raz ostatni usłyszałem ultimatum:

ALBO MY ALBO ONA!

Dla mnie wybór był oczywisty. To było już ponad 25 lat temu!
Uświadomiłem to sobie na zawodach strażackich dostając brązowy medal za zasługi dla pożarnictwa (zapisałem się do Ładzińskiej Ochotniczej Straży Pożarnej tuż po przeprowadzce do mojej żony - wtedy dziewczyny). Od tamtej pory skończyły się palenie za sobą mostów, życie w nienawiści i ciągłej rywalizacji.

Moja dziewczyna a dzisiaj żona Izabela pomogła mi zrozumieć i wytłumaczyła jak stać się takim jakim zawsze chciałem.
Początki nie były łatwe, zamieszkaliśmy przez jakiś czas z jej rodzicami Wacławem i Barbarą (którym również jestem wdzięczny za poświęcenie i pomoc), później z jej nieżyjącą już Babcią Jadwigą (ur. w 1914 roku) w domku na wsi, gdzie zamiast toalety mieliśmy wiaderko w przedsionku a zamiast wanny miskę z wodą.
Później było już tylko lepiej. Kolejne lata to nauka miłości, kochania i rodzinności.
Pierwszym szokującym dla mnie wydarzeniem było gdy zobaczyłem swojego przyszłego teścia bawiącego się ze swoim dorastającym synem Zbyszkiem. Fikołki, śmiech, tyle radości, emocje jakich nie znałem, co więcej nie rozumiałem. W pierwszej chwili myślałem że się biją. 

Gdy skończyłem liceum, nie podchodząc nawet do matury, Izabela pomyślała, że może dorosnę w wojsku, więc dojeżdżając do dwóch prac wtedy pociągiem do Świnoujścia szepnęła słówko znajomemu pracującemu w Wojskowej Komendzie Uzupełnień i już w poniedziałek miałem bilet do Wojska.
Postanowiłem, że skoro mam stracić czas na wojsko, na które wszyscy moi znajomi narzekali, pójdę tam, gdzie się czegoś nauczę. Po wielu badaniach i testach dostałem się do komandosów k. Łodzi, a Iza dostała propozycję pracy we Włoszech z której postanowiliśmy, że skorzysta.
Będąc w wojsku nauczyłem się przetrwania fizycznego i psychicznego:

  • fala (gnębienie młodych stażem)
  • samobójstwa kilku osób
  • nurkowanie
  • skoki
  • wspinaczka
  • jazda na nartach
  • przetrwanie w mrozie w lesie przez kilka dni

Rozwiązał się wór sukcesów. Korzystałem ze wszystkiego co dawało wojsko aby być najlepszym. 
Moi rodzice dostali list gratulacyjny.
Ponieważ była to kawaleria powietrzna przełamałem kilka słabości (m.in: lęk wysokości). Byłem w jednym ze szwadronów desantowych szybkiego reagowania. W ciągu 45 minut byliśmy w stanie pojawić się w dowolnym miejscu w kraju. Fizycznie byłem przygotowany ponieważ uprawiałem w tym czasie kulturystykę i gry zespołowe (wcześniej 7 lat taniec towarzyski, lekkoatletyka).
Jak zwykle nie znając umiaru miałem ochotę iść dalej w tym kierunku.
Dostałem możliwość wstąpienia do elitarnej jednostki i wyjechać zarobkowo do Jugosławii i jak się później okazało na jeszcze kilka innych misji, tym razem Iza postawiła mi ultimatum.
Nie lubię tego rodzaju wyborów, więc po przemyśleniach postawiłem sobie inne cele.
Na każdą przepustkę latałem do Włoch do mojej Izabeli.
Za którymś razem ktoś się dowiedział, że będąc w tak rygorystycznym wojsku tydzień w miesiącu spędzam za granicą, żandarmeria została postawiona w stan pogotowia i obstawiono dworce kolejowe, autobusowe. Gdy zostałem zatrzymany już w jednostce, zarzucono mi, że dopuszczam się strasznych rzeczy włącznie ze szpiegostwem. Nie wpadli na pomysł, że mogłem latać samolotem, ponieważ to bardzo droga impreza 1995/96 rok, lecz dzięki temu Nasze spotkania z Izą były możliwe.
Ponieważ kilka miesięcy musiałem przeczekać bez wylotów do Włoch postanowiłem zdać zarzuconą przed rokiem maturę. Wziąłem przepustkę na 7 dni przed egzaminem i dzięki uprzejmości i cierpliwości Pani polonistki Krystyny Stupiń z Wolina, zdałem maturę na dobre i bardzo dobre oceny.

Po kilku latach wspólnej drogi podjęliśmy decyzję o ślubie (27.12.1997 r). My z malutka WikiDojrzewałem powoli, zwalczałem następne niedoskonałości. Po lęku wysokości i jeszcze kilku innych bardziej wstydliwych chorób przyszedł czas na jąkanie się, które zostało mi z dzieciństwa.
Bardzo dużo czasu zajęło mi wyrzucenie ze swojego wnętrza nienawiści, zazdrości, rywalizacji za wszelką cenę.
Trudno było być dobrym mężem, ale chciałem nim być, chciałem dawać szczęście żonie. Nie wiedziałem jak, ale chciałem. Byłem bardzo skupiony na sobie i swoich potrzebach, a gdy na świat przyszła córcia Wiktoria (ur. 09.05.1998) stanąłem nad przepaścią ojcostwa. Moja żona krok po kroku, dzień po dniu uczyła mnie jak nim być. Chciałem być idealnym tatą.

 

W międzyczasie było kilka szalonych i bardzo drogich pasji:  Tuning samochodowy.

Pracowałem w ochronie kilka lat (nawet ukończyłem w tym kierunku szkołę Detektywistyczną w Szczecinie), ale chcąc czegoś więcej postanowiłem rozwijać się dalej w kierunku zarządzania i marketingu. Będąc detektywem hotelowym nauczyłem się oprócz sporządzania planów ochrony obiektów i ochrony osobistej Vipów, oraz pracy na parkingu hotelowym, że chcę zająć się czymś innym. Rozpoczęliśmy z żoną studia na kierunku „Biznes w usługach dla firm”, ale chyba trafiliśmy na niż demograficzny, ponieważ każdy z kierunków który rozpoczynaliśmy zamykano po roku lub dwóch. Finalnie ukończyliśmy wspólnie kierunek Transport i Logistyka.
Nasza córka studiowała z Nami wszystkie lata siedząc w ostatniej ławce i zajmując się dziecięcymi zabawami lub stojąc przed tablicą i umilając nam zajęcia rysunkami kwiatków i domków (dziękujemy szczecińskim nauczycielom za wyrozumiałość). Była niewątpliwie urozmaiceniem każdych zajęć, niestety nie chciano jej wydać dyplomu ukończenie studiów, ponieważ nie chodziła jeszcze do szkoły.

 

 

 

 

W następnej kolejności była:

  • Rezydencja Bielik w Międzyzdrojach (kierownik obsługi hotelowej i ochrony). Nauczyłem się tam jak zorganizować swój własny biznes i jak dbać o ciągłość jego funkcjonowania;
  • Castorama (kierownik ds. Bezpieczeństwa). To korporacja, która otworzyła mi oczy na rzeczy, których do tej pory nie widziałem te dobre ale i złe. Nauczyłem się wielu przydatnych zachowań i analiz, które w mojej przyszłej firmie okazały się bardzo przydatne. Tutaj też w bardzo profesjonalny sposób dostałem mnóstwo potrzebnych szkoleń;
  • Coca Cola (przedstawiciel). Doświadczyłem wyciskania cytryny gołą ręką (ja byłem w roli cytryny).
    W skrajnych przypadkach aby dostać premię sam musiałem kupić paletę towaru. Poznałem wiele zachowań prawdziwego handlowca, negocjatora. Opanowałem techniki marketingowe i strategicznego podejścia do klientów co pozwoliło mi bardzo mocno wystartować od pierwszych dni w Naszej małżeńskiej firmie;
  • Wyjazd do Anglii do pracy fizycznej (krótki epizod);
  • Franczyza w doradztwie finansowym i kredytowym;
  • Własne pośrednictwo finansowe;
  • Sprzedaż ubezpieczeń HMI (pozorny MLM);

Dzięki tym zajęciom ewoluowałem w kierunku swojej działalności i pasywnego myślenia, osiągania zamierzonych celów, konsekwencji w działaniu. Poszukiwałem swojej niszy, mitycznego błękitnego oceanu w którym mógłbym zaistnieć na wielką skalę. Chciałem znaleźć coś co przełoży się na pomoc wielu tysiącom ludzi, najlepiej dziesiątków tysięcy przedsiębiorców.
Byłem przekonany, że mogę zostać ekspertem dla tysięcy lub milionów ludzi w wąskiej dziedzinie i w tym kierunku działałem. Gdy już znalazłem swoją drogę (doradztwo podatkowe i optymalizacja biznesu Polskiego i Włoskiego przedsiębiorcy poprzez założenie i prowadzenie, obsługę spółki LTD w Anglii) okazało się, że nie wszystkim się to podobało.
W tym czasie sprzedawaliśmy ubezpieczenia na życie i prowadziliśmy szkolenia dla HMI Polska Sp z o.o. Współpracę z nami HMI (późniejsza nazwa Ergo Pro) zakończyło wykorzystując zapis w umowie o możliwości zerwania umowy bez podania przyczyny.
Od początku prezesowi HMI Polska Sp.z o.o. chodziło o zajęcie, którego jestem pasjonatem i do dzisiaj ratuje skórę wielu jednoosobowym działalnościom gospodarczym oraz małym i średnim firmom. Prowadząc spółki LTD swoim klientom, czułem że spełniam się zawodowo.
Byłem w szoku jak łatwo firma ubezpieczeniowa ukradła nam korzyści finansowe ze sprzedaży zespołu, który budowaliśmy kilka lat. 
W pewnym sensie odczuliśmy ulgę, ponieważ wymagano od Nas budowania biznesu za pomocą ludzi, nie pozwolono Nam budować ludzi dzięki biznesowi co jest ogromną różnicą w Naszym rozumieniu biznesu.

Poświęciłem się rodzinie i pracy. Chciałem dać im coś więcej mając w umyśle wizję życia pełną piersią.

Niestety wiedziałem, że powrót na etat to szybki sposób na zapracowanie się na śmierć. Rozpocząłem zmiany od siebie. Książki Roberta Kiyosaki, płyty cd z „Network 21”  i inne szkolenia pokazywały mi zupełnie inną perspektywę. Rozwój osobisty postępował z dnia na dzień, zacząłem dostrzegać wiele możliwości, „chwilę” później już nie byliśmy w stanie skorzystać z nich wszystkich.

Przygodę z biznesem tradycyjnym zakończyliśmy na doradztwie finansowo-kredytowym i ubezpieczeniach, gdy zrozumieliśmy jaki rodzaj biznesu chcemy kontynuować. Jedyną właściwą dla Nas drogą był MLM (marketing wielopoziomowy, budowanie struktur sprzedażowych). Jednorazowo wykonana praca pozwalająca czerpać korzyści przez wiele lat. Tylko filozofia raz wykonanej pracy pozwalała nam na wzrost comiesięcznych zarobków.
W pierwszym prawdziwym MLM sukces był natychmiastowy. Na najwyższy poziom dotarłem po 6 miesiącach co upewniło mnie w przekonaniu, że nie chcę robić w życiu nic innego.

Obecnie w branży optymalizacji kosztów prowadzenia biznesu działamy z moją małżonką Izabelą i całym 20 osobowym zespołem pracowników i podwykonawców już 11 lat. Stworzyliśmy własny MLM - system wynagrodzeń dla osób nas polecających w oparciu o filozofię, której hołdujemy. W pełni automatyzujemy nasze rozwiązania, stosujemy dźwignie które widzisz na modelu kwadrantu (rysunek obok).

Tylko stosując dźwignie jesteś w stanie zarabiać satysfakcję i wolność.

Tylko stosując dźwignie jesteś w stanie zarabiać satysfakcję i wolność.

Ponadto budujemy MLM oparty o codzienne zakupy z największymi sieciami stacji Paliw, marketów, dostawców towarów i innymi również mniejszymi lokalnymi firmami, będącymi dostawcami usług ponad branżowo i ponad krajowo.

W trzeciej firmie zajmujemy się deweloperką również w bardzo wąskiej dziedzinie budownictwa na rynku pierwotnym. Kolejna to produkcja dywaników samochodowych szytych na indywidualne zamówienia.

Obecna sytuacja daje mi ogromny komfort myślenia, planowania, czuję spełnienie zawodowe, rodzinne i życiowe. Dziś jestem ojcem dwójki dzieci (córcia Wiktoria 1998r - zawodowo związana z tańcem oraz syn Wiktor 2007r, który już jest piłkarzem, tancerzem i wokalistą a ma dopiero 10 lat) wiem czym jest bycie szczęśliwym. To dawanie szczęścia najbliższym i pomoc potrzebującym.

Odzyskałem brata. Musieliśmy stać się dorośli aby zrozumieć, że to było niepotrzebne.

Dzieci caluja IzunieZawsze była przy mnie żona Izabela i w chwilach słabości dodawała mi wiary, pokazywała kierunek w którym moglibyśmy pójść i dotrzymywała mi kroku. Wspólnie osiągnęliśmy SUKCES . Dziękuję Ci za to!

Moim zdaniem definicja SUKCESU jest jak otwieranie zamka szyfrowego.
Wprowadzając cyfry w odpowiedniej kolejności otworzysz go bez trudu, również wykonywanie określonych czynności z odpowiednią intensywnością nieuchronnie doprowadzi Cię do osiągnięcia celu.
Delektując się sukcesem uważaj na fałszywych przyjaciół i prawdziwych wrogów, których nie zabraknie jak już się tam znajdziesz.

Hołduję prostym zasadom opisanym w poniższym wierszu, który uwielbiam:

Mimo wszystko…

Ludzie są nierozumni, nielogiczni i samolubni
Kochaj ich mimo wszystko

 

Jeśli czynisz dobro, oskarżają cię o egocentryzm
Czyń dobro, mimo wszystko

 

Jeśli odnosisz sukcesy, zyskujesz fałszywych przyjaciół i prawdziwych wrogów
Odnoś sukcesy, mimo wszystko

 

Twoja dobroć zostanie zapomniana już jutro,
Bądź dobry, mimo wszystko

 

Szlachetność i szczerość wzmagają twoją wrażliwość
Bądź szlachetny i szczery mimo wszystko

 

To, co budujesz latami może runąć w ciągu jednej nocy
Buduj, mimo wszystko

 

Ludzie w gruncie rzeczy potrzebują twojej pomocy, mogą cię jednak zaatakować, gdy im pomagasz
Pomagaj, mimo wszystko

 

Dając światu najlepsze, co posiadasz, otrzymujesz ciosy,
Dawaj światu najlepsze, co posiadasz, Mimo wszystko

                              Matka Teresa z Kalkuty

 

Cieszę się z tego, że próby dojścia do celu kosztują mnie coraz więcej potknięć, bo oznacza to, że idę we właściwym kierunku. Im więcej „tracę” na nauce, tym bliżej jestem osiągnięcia zamierzonych ogromnych celów, których nie mogę zdobyć przebywając ciągle w strefie komfortu. W dorosłym życiu, wychodząc dalej i chcąc osiągnąć więcej, straciłem kilka milionów wierząc w solidność i ufając ludziom lub co gorsza „przyjaciołom” co jeszcze dodatkowo nas wzmocniło i scaliło naszą rodzinę. Oto przykłady takich ciężkich chwil:

  • w 2011 roku 55 000 PLN + odsetki do dzisiaj;
  • w 2012 roku 800 000 PLN + odsetki do dzisiaj;
  • w 2013 fałszywy przyjaciel okradł mnie na kilkadziesiąt tysięcy miesięcznie pasywnego dochodu, czyli ponad 1 500 000 PLN w ciągu 4 lat!;
  • w 2017 już drugi raz w ciągu kilku lat manager odchodzący z mojej firmy postanowił ukraść mi klientów (jak to wycenić? Jeden klient to przychód na poziomie 5000-7000 PLN rocznie);

To nienormalne?
Ależ nie, to tylko oznacza, że biegnę we właściwym kierunku i aby wygrać muszę WYTRWAĆ!
Uważam, że na świecie jest wystarczająco dużo zasobów dla każdego aby mógł zdobyć to czego chce, a kradzież moich klientów jest tylko krzywdą dla złodzieja, którego spotka kiedyś to samo, być może nawet w większej skali.

W dzisiejszych czasach aby stać w miejscu musisz biec bardzo szybko, aż do utraty tchu.
Aby posuwać się naprzód, musisz biec dwa razy szybciej.

Wyraźnie pamiętam moje rozstania z żoną i dziećmi, gdy budując struktury zaangażowanych sprzedawców, wyjeżdżałem na 7 do 10 dni i mając 5-10 spotkań dziennie spałem w zimie w samochodzie a kąpałem się na stacjach benzynowych. Tylko zaangażowanie, które nie definiuje się jako poświęcony czas, lecz raczej jako przekroczenie pewnych granic spowoduje osiągnięcie tego o czym marzysz. Darmowy lunch nie istnieje, bez pracy nie ma kołaczy… 

PAMIĘTAJ!
Jeżeli teraz przegrywasz nie będzie tak zawsze. Trzymaj się swoich zasad - ETYKA BIZNESOWA jest dzisiaj rzadko spotykana, a przez to bardzo pożądana. Liczy się coś więcej niż tylko pieniądze. Za chwilę będzie stać Cię na to aby pomóc sobie a następnie dawać potrzebującym 1.000 PLN a z czasem może nawet 1.000.000 PLN miesięcznie, ponieważ Twoje doświadczenia i podświadomość nie pozwolą już na chybione inwestycje lub wątpliwe przyjaźnie a Twój upór w dążeniu do celu przyniesie efekty finansowe dziesiątki razy większe.

Stosując codzienną afirmację w której wtłaczam do swojej świadomości o co mi w życiu chodzi i jakim zasadom hołduję, wzmacniam swoją odporność jednocześnie walcząc o życiową równowagę której jestem wyznawcą. Efektem równowagi zawsze jest zdefiniowane szczęście, które dla mnie jest możliwością uczestnictwa w każdym apelu szkolnym naszych dzieci, każdym ich występie, zawodach czy przedstawieniu.
Widzimy to i jest Nam przykro, że niekiedy jesteśmy jedynymi rodzicami na przedstawieniu spośród setek w tym czasie pracujących. W przeciwieństwie do tego co było kiedyś, to my decydujemy jak wygląda nasz zwykły dzień, trochę inny niż za czasów pracy na etacie:

  • zawożenie dzieci ze szkoły;
  • poranny trening, siłownia, bieganie lub taniec;
  • wspólne śniadanie z żoną 11.30-12.30;
  • budowa biznesu, telefony, spotkania;
  • odbieranie z przyjemnością dzieci ze szkoły;
  • zawożenie dzieci na ich zajęcia po szkole;
  • kawiarnia lub restauracja;
  • zakupy;
  • czas na samorozwój, afirmację, planowanie, dzielenie się z innymi (fundacja), …

Mając dochód pasywny przychodzi poniedziałek a Ty jesteś wolny, nigdzie nie pracujesz bo nie masz etatu i jeżeli chcesz zarabiać więcej niż miesiąc temu, to zrób coś więcej niż miesiąc temu.

Pracuję w przerwach wspólnego spędzania czasu z rodziną, dowożeniem Wiktorii i Wiktora na tańce, do szkoły, na piłkę nożną, angielski, perkusję, pianino, śpiewanie, dzwoniąc do klientów podczas czekania na dzieci w kawiarni, lub samochodzie (o sposobach mojej pracy i zarabiania na poleceniach więcej się dowiesz uczestnicząc w szkoleniach dla przedstawicieli, na które możesz za darmo zapisać się tutaj

Nie czuję nic złego myśląc o moim dzieciństwie, ludziach których spotkałem na swojej drodze. Nie wstydzę się mówić o tym czego doświadczyłem i jakie słabości przezwyciężyłem. Doceniam cechy, które pomogły mi znaleźć się tam gdzie dzisiaj jestem. Cieszę się i dziękuję również moim rodzicom za wszystko dobre i złe czego doświadczyłem i stwierdzam dzisiaj, że było mi to potrzebne.
Odbierz proszę tę historię jako pokazanie trudnych sytuacji i drogi, która jak nie zabija to zawsze wzmocni. Pisząc o tym co było w przeszłości skupiam sie tylko na pozytywnych konsekwencjach każdego zdarzenia i dlatego posuwam się cały czas do przodu, nie czuję nienawiści do nikogo o którym tutaj wspomniałem. 
Cechy na których się skupiłem to:

  1. Upór;
  2. Umiejętność określania celów;
  3. Systematyczność;
  4. Wiara w sukces i własne możliwości;

Słowa Donalda Trumpa zacytowane w tym notatniku określają dobitnie co Cię czeka. Zdaj sobie z tego sprawę na początku, wtedy mało rzeczy Cię zaskoczy gdy osiągniesz sukces. Jeżeli masz odwagę to podziel się na łamach Naszego Bloga swoimi przeżyciami, które popchnęły Cię do pozytywnych zmian a z przyjemnością je opublikuję.

Czym dla Ciebie jest niezależność finansowa?

 

Sebastian Drozd

                        SebastianDrozd | www.drozd.biz 
                                 05.11.2013| Mały ZUS i Podatki na Facebooku 
                                                     | Optymalnie w Biznesie i Domu na Facebooku

                                                        Aktualizacja artykułu 19.02.2017

P.S. 
Zwykłe informacje o wykształceniu, obecnych projektach, organizacjach, napisanych e-bookach, artykułach znajdziesz klikając w ikonki moich profili na portalach społecznościowych.

Zobacz Zdjęcia Naszych Pasji

Mamy kilka Pasji, głównie rodzinne. Część z nich jest szalona! W każdym razie nie nudzimy się w Swoim Towarzystwie.

/*----------- GQ- Flying Animations --------------*/